Olimpiada trawnikowa

Wyłącznie posiadacze trawników “jak z obrazka” wiedzą, ile zabiegów w ciągu sezonu wymaga ta niepozorna roślina. W maju, pierwsze wiosenne “cięcie” oraz wertykulację mamy już za sobą. Obrzeża po zimie już dawno powinny być poprawione a obwódki wycięte. Z powodzeniem możemy więc wkroczyć w co sezonowy, standardowy cykl koszenia.

Jeśli nasz ogród wyposażony jest w automatyczne podlewanie, z całą pewnością wraz ze wzrostem temperatury w zawrotnym tempie wzrasta nasza trawa. Taki stan rzeczy utrzyma się do września. Zwarta i gęsta murawa wymaga koszenia przynajmniej jeden raz w tygodniu. Dla porównania, pola golfowe, dla utrzymania takiej gęstości, koszone są każdego dnia, a podczas turniejów, nawet dwa - trzy razy w ciągu doby! Ogólna zasada sprowadza się do tego, że im częściej i po mniejszej długości kosimy, tym bardziej trawa się zagęszcza i wzmacnia.

Trawnik możemy już kosić krótko (ok. 1,5 cm). Wyjątek powinny stanowić okresy długo utrzymujących się letnich upałów. Podnieśmy wtedy nieco ostrze naszej kosiarki, pozostawiając trochę dłuższe źdźbło z liściem, zapobiegnie to nadmiernemu przesychaniu podłoża. Po każdym koszeniu należy trawnik porządnie wygrabić, by nie zbierał się na nim niszczycielski filc. To zbite, niemalże w “tkaninę”, szczątki roślinne, wgniatające się pomiędzy źdźbła trawy. Uniemożliwiają one rozkrzewianie trawy, wzrost młodych źdźbeł i “duszą” glebę, tworząc warstwę ograniczającą dostęp powietrza. Czasem z powodu filcu, niezbędna jest w połowie sezonu ponowna wertykulacja. Do tego dołóżmy parokrotne w okresie wegetacyjnym nawożenie, regularne podlewanie (nawet parę razy podczas dnia, w okresach suszy, jeśli trawnik znajduje się na pełnym słońcu) i jeśli mamy trochę szczęścia i nie przyplącze nam się żadna choroba, chrabąszcz, kret czy turkuć, możemy być niemal pewni, że nacieszymy oko zielonym dywanem. No chyba, że niespodziewanie spadnie na nas z powietrza desant nasion chwastów z okolicznych łąk czy nieużytków :).

Jeśli jednak mimo wszystko nie wyobrażamy sobie naszego zielonego zakątka bez choćby kawałka tej absorbującej rośliny, warto rozpocząć od uzbrojenia się w odpowiednie sprzęty.

O ile wertykulacja czy aeracja to zabiegi wykonywane jeden czy dwa razy do roku i spokojnie możemy sobie pozwolić na wynajem takiego sprzętu, o tyle żaden posiadacz trawnika nie obędzie się bez kosiarki. Z całą pewnością wygodniejsze w użytkowaniu są kosiarki bez plączącego się kabla. Jeśli jednak do skoszenia mamy powierzchnię 50m2 na planie prostokąta, nie ma sensu inwestować w kosiarkę spalinową.

Zwróćcie także uwagę, na regulację wysokości ostrza, dobrze by sprzęt dawał nam przynajmniej trzy możliwości (wysokości koszenia). Ponadto ważne jest, aby noże można było samodzielnie zdemontować. Dzięki temu będziemy w stanie je wyczyścić czy naostrzyć, bez konieczności każdorazowego oddawania sprzętu do serwisu. Trudno dostępne miejsca to pole do popisu dla wszelkiego rodzaju podkaszarek i trymerów. Oczywiście można się bez nich obyć, jednak znacząco przyspie  szają one i ułatwiają przynajmniej część prac wchodzących w rozbudowaną do epickich rozmiarów roczną pielęgnację trawnika.

Całą ofertę kosiarek i podkaszarek zobacz >> tutaj <<





Zapraszamy do oglądania filmów produktowych

Najnowsze wpisy

Pokaż więcej